Mamadoksy i wkurzeksty, czyli przemyślenia młodej mamy

W poprzednim wpisie podsumowałam mój pierwszy rok bycia mamą. Opisałam ciemne i jasne strony macierzyństwa. Nie zawarłam tam jednak przemyśleń, którym został poświęcony ten wpis, który właśnie czytacie. Podzieliłam je na dwie części: mamadoksy i wkurzeksty. Jeśli jesteście ciekawi, co to takiego, to continue reading;)

Mamadoksy, czyli paradoksy z życia mamy:

a) Nuda i jednoczesny brak czasu.

Oj tak! Która z Was nigdy nie nudziła się z dzieckiem, niech pierwsza rzuci kamieniem! Nie ma takiej? A która z Was nigdy się nie nudziła z dzieckiem i nie miała poczucia, że nic nie zrobiła? Ja tak mam. Czasem myślę, że jestem jednocześnie słabą matką i słabą gospodynią domową. Hestia nie byłaby ze mnie dumna, oj nie!

img_9251.jpg

b) Chcesz wyjść z domu, ale zaraz tęsknisz.

Tak bardzo pragnę wyrwać się z domu, nawet na spacer do Lidla, ale zaraz tęsknię i przeglądam zdjęcia synka w telefonie. Co to ma być?! To bezgraniczna miłość!

c) Bałagan, a jakby czyściej. 

Jeszcze nigdy nie miałam w mieszkaniu takiego syfu, a jednocześnie mogłabym jeść z podłogi! Od kiedy syn czworakuje, myjemy częściej podłogi, ale nie możemy się “odgracić”. Wszędzie leżą porozrzucane zabawki i ubranka tego małego człowieka (nasze zresztą też). Dobrze, że mamy dwupokojowe mieszkanie, bo chyba byśmy się w ogóle nie rozstawali z mopem i odkurzaczem.

olilololo small bik.gif

d) Chcesz przestać karmić piersią, ale nie ma drugiego takiego uspokajacza.

Karmię piersią ponad rok i czasem chciałabym już przestać, bo marzą mi się noce bez tego “ciumkania”. Kiedy jednak zawita do nas „pani gorączka”, lub młody ma fazę „jęczybuły”, to wtedy dziękuję w myślach mojej położnej, że zawalczyła o moją laktację. Nie wiem, ile jeszcze będę karmić, wstępnie daje nam jeszcze pół roku. Zobaczymy, jak to będzie, może sam się odstawi… Taaa, jasne.

e) Kiedy masz godzinę dla siebie, to posprzątasz mieszkanie, zrobisz obiad, mani i pedi i jeszcze trzaśniesz wpis na bloga.

No może trochę przesadziłam. Aż tylu rzeczy nie uda mi się ogarnąć w ciągu godziny, ale uda się naprawdę sporo. Kiedy syn jest na spacerze z tatą, lub śpi, to ja zajmuję się sobą, nie sprzątam, nie gotuję, nie prasuję. Wtedy ćwiczę, piszę i się ralaksuję czytając lub oglądając serial. I naprawdę sporo zrobię, DLA SIEBIE!

ksiayka.jpg

Wkurzeksty, czyli teksty, które mnie wkurzają:

a) Zorganizowana mama pije ciepłą kawę.

Już nie raz widziałam ten tekst na Facebooku, Instagramie. Serio?! Nawet jeśli dziecko jest chore, to taka “zorganizowana mama” potrafi się zorganizować? Ja rzucam wszystko i staram się ulżyć mojemu dziecku, jak tylko potrafię, a ciepła kawa, to ostatnie o czym myślę. Może jest to dość hardcorowy przykład, ale nie da się wszystkiego zaplanować. Owszem warto planować, czasami nawet trzeba, ale jak plany pójdą w łeb, to trudno. Uważam, że należy nauczyć się odpuszczać. Mi zajęło to sporo czasu, nadal czasem się denerwuję, jak coś nie idzie po mojej myśli, ale ten tekst o ciepłej kawie wzbudza jakieś cholerne poczucie winy. Ja tam lubię mrożoną kawę, zwłaszcza latem 😉

b) Licencjonowana mama.

Co to w ogóle znaczy? Gdzie wydają takie licencje, bo ja nie dostałam, a może można takową gdzieś kupić? Tylko co mi z takiej licencji? Jestem nielicencjonowaną mamą i dobrze mi z tym. Nielicencjonowane matki wszystkich krajów łączmy się!

c) Śpij wtedy, kiedy dziecko śpi.

Ja tu tylko ten obrazek zostawię:

d) Czemu on/ona tak szybko rośnie?

Może ten tekst mnie nie wkurza, bardziej chyba dziwi, bo nie rozumiem tego zachwytu nad stałością. Uwielbiam patrzeć jak moje dziecko się rozwija, nabywa nowe umiejętności. Pamiętam,  jak nie mogłam się doczekać aż usiądzie. Teraz mój roczny syn potrafi powiedzieć kilka słów, pokazać części ciała, okazuje radość i złość. Czekam na więcej! I nie rozumiem tego straszenia typu: zacznie czworakować (wiem, że większość mówi raczkować, ale jestem purystką językową:P) – to wtedy zobaczysz! zacznie chodzić – dopiero się zmęczysz! ooo a już bunt dwulatka to w ogóle jakaś męka, gehenna i tortury dla rodziców :O

e) Nie noś, bo przyzwyczaisz.

Tutaj też się posłużę grafiką: 

43950849_334893693726113_4923674749206265856_o
Źródło: https://www.facebook.com/WybieramPolozna/photos/a.163113390904145/334893683726114/?type=3&theater

Podsumowując wpis również posłużę się grafiką, tym razem autorki logo mojego bloga;)

 

Które mamadoksy Was dotyczą? Jakie wkurzeksty byście jeszcze dodali?
Czekam z niecierpliwością na Wasze pomysły w komentarzach!

 

7 myśli w temacie “Mamadoksy i wkurzeksty, czyli przemyślenia młodej mamy

  1. Z perspektywy ponad 6 lat macierzyństwa, w tym prawie dwóch podwójnego, powiem Ci, że wypicie ciepłej kawy nie jest żadnym wyczynem, tak samo jak porządek w mieszkaniu 😁 wszystko zależy od ciebie i twoich priorytetów 😊 wręcz mam wrażenie, że wiele matek po prostu traci mnóstwo czasu na bezsensowne scrolliwanie insta i fejsa i dlatego potem takie rzeczy wypisują 😂 natomiast zgadzam się co do nudy, z dzieckiem w domu można się nudzić, zwłaszcza jak 20 raz budujesz wieże z klocków 🤣

    Polubienie

  2. Macierzyństwo składa się z wielu paradoksów 🙂 I tak to już jest że z jednej strony czekasz, aż Twoje dziecko zacznie mówić, a potem liczysz na chwilę ciszy 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s