Baby on board – w co warto zainwestować!

Postanowiłam kontynuować temat wyprawki i podzielić się z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi tego, w co warto zainwestować zanim pojawi się dziecko, a także po jego narodzinach. Jednak nie znajdziecie w tym wpisie rzeczy typu: wanienka, wózek czy też smoczek. Nie będą to też tylko inwestycje dotyczące samego dziecka. Jeśli jesteście ciekawi, na co moim zdaniem warto wydać pieniądze przed i po narodzinach maleństwa, to zapraszam do lektury.

Czytaj dalej „Baby on board – w co warto zainwestować!”

Wyprawka: czego nie kupiłam i nie żałuję!

Jak chyba każdą kobietę w ciąży, mnie również dopadł syndrom wicia gniazda. Zrobiłam listę wyprawkowych rzeczy i odhaczałam, co zostało kupione. Nabyłam sporo fajnych przedmiotów, które nam się przydały, było też oczywiście parę niewypałów, oraz kilka rzeczy, których nie kupiłam i nie żałuję! (chociaż nad niektórymi mocno się zastanawiałam). Jeśli Was interesuje, co to było, to zapraszam do dalszej części wpisu!

Czytaj dalej „Wyprawka: czego nie kupiłam i nie żałuję!”

Rodzicielstwo złotego środka

Początki mojej drogi bycia mamą były trudne. Najgorszy wcale nie był połóg i wiszenie na piersi, tylko świadomość, że jestem „przywiązana” do tego małego, płaczącego człowieka, i że nie mogę pobyć sama. Gdy tak już mój syn był do mnie przyssany, miałam czas, żeby szukać informacji jak to przetrwać i bardzo mi pomógł blog Magdaleny Komsty, którego głównym filarem jest rodzicielstwo bliskości. Dzięki niemu po prostu zaakceptowałam sytuację, na którą myślałam, że przygotowywałam się przez 9 miesięcy (o ja naiwna!) oraz zaczęłam wsłuchiwać się w potrzeby mojego dziecka, nie zapominając jednak tak do końca o sobie. Ten proces adaptacji trwa cały czas, ale kilka zasad udało nam się wspólnie wypracować:) W życiu staram się stosować zasadę złotego środka. Tak też jest w przypadku mojego bycia mamą. Czytaj dalej „Rodzicielstwo złotego środka”

Po co ten blog?

Drogie mamy z Berlina (i nie tylko),

ten blog będzie obejmował tematykę ciąży i macierzyństwa za zachodnią granicą, a dokładnie w Berlinie, gdzie mieszkam. Głównym powodem, dla którego postanowiłam tu pisać, jest to, że chcąc się przygotować do roli mamy, nie mogłam znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania:

  • Jakiego ginekologa wybrać?
  • Czy w Berlinie jest doradca chustowy?
  • Słyszałam, że joga dla ciężarnych jest częściowo finansowana z kasy chorych. Jak to działa?
  • Ale jak to? Muszę się zarejestrować do porodu?

Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie właśnie tu. Mam nadzieję, że moje doświadczenia pozwolą Wam lepiej zorientować się w nowej sytuacji.


Viel Spaß!